“Zakaz pedałowania” – kto robił tę ekspertyzę?!

“Zakaz pedałowania” jednoznacznie nie nawołuje do nienawiści – mówi w rozmowie z TOK FM dr Paweł Nowak, współautor ekspertyzy sądowej, w oparciu o którą Sąd Okręgowy zarejestrował znaki Narodowego Odrodzenia Polski.

Dr Paweł Nowak: - Jednoznacznie to na pewno nie jest nawołujące i tu nie ma wątpliwości – uważa. – I myśmy to próbowali wykazać.

Komentarz: Jak  musiałby wyglądać wg dr. Nowaka graficzny znak jednoznacznie nawołujący do nienawiści? Czy swastyka lub sierp i młot są według niego jednoznacznie nawołujące? Jeśli nie nawołuje do nienawiści, to czy dla dr. Nowaka znaczy coś konstytucyjny zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny?

Czy dr Nowak słyszał coś o interpretacji znaku na podstawie kompetencji kulturowej, a konkretnie: semiotycznej? Studenci I roku każdej filologii słyszeli. Mówiąc najprościej: każdy, kto żył jakiś czas w kulturze polskiej i ma trochę oleju w głowie, wie, że ten znak wyraża nienawiść do homoseksualistów, a już na pewno ich dyskryminuje – i to nie przez to, jak wygląda (bo forma jest sprawą trzeciorzędną), ale przez to, jak i w jakim kontekście jest w naszej kulturze używany.

Nawiasem mówiąc, dr Nowak nie jest pewny tego, co mówi. Jeśli “tu nie ma wątpliwości”, jak twierdzi, to czemu jedynie mówi  skromniutko o “próbie wykazania” tego?

dr Paweł Nowak: Część z tych symboli bezdyskusyjnie nie ma żadnych walorów lub znaków niebezpieczeństwa, bo są wieloznaczne, przeładowane tradycją i nawiązujące do konwencji obecnej w tych ruchach narodowych.

Komentarz: To samo co wyżej a propos “wieloznaczności znaków”.

dr Paweł Nowak:- Natomiast ten ostatni znak – “zakaz pedałowania” – to kwestia jego użycia – twierdzi Nowak. – Jeżeli ktoś będzie go niósł i krzyczał “homoseksualiści do gazu”, to w tym momencie każdy znak, nawet jeżeli będzie to biała flaga, będzie dla mnie znakiem nawołującym do ataku na homoseksualistów.

Komentarz: Czy dr P. Nowak byłby w stanie określić, czy na przykład ubranie krzyczącego “homoseksualiści do gazu” też stanie się znakiem nawołującym do ataku na homoseksualistów. A jeśli nie, to dlaczego? Czy dr Nowak nie widzi, że w opisanej przez niego sytuacji znakiem nawołującym do takiego ataku jest tylko i wyłącznie wykrzyczane zdanie? Nie jest tak, jak próbuje nam wmówić dr Nowak, że “wszystko jest znakiem”, “że znak może znaczyć wszystko”, że to tylko kwestia interpretacji. To bujdy, których się oducza studentów na I roku.

dr Paweł Nowak: Ale kiedy jest to znak pokazujący pewne hasło programowe, a ten ruch opowiada się za prawami naturalnymi i największą wartością dla nich jest rodzina, to w ich konwencji ten znak zatwierdza stan faktyczny. Oni naprawdę są przeciwni homoseksualizmowi – podkreśla.

Komentarz: Aha, czyli jeśli oni będą ”naprawdę” przeciwni np. Arabom/Cyganom/cyklistom/rudowłosym itd. albo “naprawdę” będą nawoływać np. do nienawiści na jakimś tle, to wolno im to napisać? “Grunt to nie kłamać”,  o to chodzi?

I na koniec: to, że dr Nowak bez cienia zażenowania posługuje się tu wyrażeniem “prawa naturalne”, pokazuje, że jego opinia nie mogła być obiektywna. Rozumiem, że dr P. Nowak dostał w jakimś objawieniu odpowiedź na pytanie, co to są “prawa naturalne” (czy raczej: “zachowania naturalne”, jak powinien był się wyrazić). Przypuszczam, że dla niego to takie, których przestrzeganie prowadzi do prokreacji. Więc picie herbaty nie jest naturalne. Skreślam też chodzenie nogami w dół z listy praw/zachowań naturalnych.

Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10689459,_Zakaz_pedalowania__zarejestrowany___Nie_nawoluje.html#ixzz1eSwymGEL


Oczywista oczywistość

Kiedy Zachód coś podejrzewa, to staje się to oczywistą oczywistością. Oto co czytamy w tekście M. Zawadzkiego, “Jezus kocha atomówki” wyborcza.pl, 4 VIII 2011:

Liberałom chodzi więc tylko o złamaną zasadę rozdziału religii od państwa.

Zasady tej nie uznaje się np. w Iranie, gdzie rządzą szyiccy duchowni. Ale tam wnioski wyciągnięte z religijnych rozważań są inne niż w bazie Vanderberg. Najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei ogłosił kilka lat temu, że islam zakazuje użycia bomby atomowej, choć oczywiście w tym przypadku retoryka rozmija się z praktyką: Zachód podejrzewa i ma po temu mocne przesłanki, że Iran potajemnie próbuje wyprodukować bombę.

[Więcej... http://wyborcza.pl/1,75248,10061102,Jezus_kocha_atomowki_.html#ixzz1U5QkTfoB


Dwója dla “Transatlantyku” z wiedzy o świecie własnych filmów

Festiwal “Transatlantyk” próbuje chyba skorzystać na koniunkturze wydarzeń politycznych w świecie arabskim (wyraźnie: arabskim, tzn. niekoniecznie zawsze muzułmańskim, a na pewno nie irańskim). “Rewolucje arabskie – wczoraj i dziś”, tak brzmi tytuł jednej z sekcji tego festiwalu, obejmującej 12 filmów. Niestety, rzeczy arabskich w tych filmach będzie zobaczyć i usłyszeć bardzo mało, bo prawie wszystkie są z Iranu albo o Iranie. A Iran – przypominam dla tych, którzy nie pamiętają,  nie jest krajem arabskim, nie mówi się w nim po arabsku, na ogół do Arabów Irańczycy nastawieni są niechętnie (z przyczyn historycznych). Powiedzieć do  Irańczyka, że jest Arabem to tak samo, jak  powiedzieć o Polaku, że właściwie nie różni się od Niemca. Właściwie to coś o wiele gorszego.

I nie zmienia tego fakt, że Irańczycy przejęli od Arabów pismo, religię i niektóre zwyczaje (albo mówiąc ściśle: że Arabowie im te rzeczy narzucili).

To najwyraźniej żaden problem dla organizatorów “Transatlantyku”. Oni mogliby przecież rozumować tak: “Na fali są rewolucje w świecie arabskim, to podepniemy się pod nie z naszymi filmami z Iranu, większość widzów i tak nie zobaczy różnicy”.
To może jeszcze nie byłoby tak źle, zwykły zabieg marketingowy. Ale sami organizatorzy tej różnicy najwyraźniej nie widzą. Nie wiedzą też, że istnieje różnica między “Arabami” a “muzułmanami”, bo piszą:

Spojrzenie Zachodu na świat arabski jest wynikiem wielu nieporozumień. Postrzegamy muzułmanów w kontekście 11 września, ropy naftowej, odradzającego się fundamentalizmu islamskiego, terroryzmu czy ostatnio arabskiej wiosny ludów, która obaliła skorumpowane dyktatury w niektórych krajach północnej Afryki. http://www.transatlantyk.org/pl/program/cykle/rewolucje-arabskie-wczoraj-i-dzis

Co ma spojrzenie Zachodu na świat arabski do postrzegania muzułmanów? Tyle, co na przykład spojrzenie Wschodu na świat hiszpański do postrzegania chrześcijan. Po pierwsze nie wszyscy Arabowie to muzułmanie (choć jest ich większość), a po drugie – i to najważniejsze – nie wszyscy muzułmanie to Arabowie! Na świecie jest o wiele więcej muzułmanów niearabskich niż muzułmanów arabskich, a najludniejszym państwem muzułmańskim jest Indonezja (wcześniej był nim Pakistan, zanim odłączył się od niego Bangladesz).

To nie jest aż tak bardzo zawiłe i festiwal “Transatlantyk” i autor tekstu na jego stronie powinien się starać za wszelką cenę jakoś tę podstawową wiedzę opanować. Zwłaszcza jeżeli zaczyna się od chwalebnej uwagi, że my, Zachód, ich nie rozumiemy, źle postrzegamy itd. Może by tak najpierw się zastanowić, o kim mówimy, a dopiero potem próbować go postrzegać i rozumieć.

Na bakier “Translatlantyk” jest też chyba z geografią, bo w swoim programie (do ściągnięcia z http://www.transatlantyk.org/public/upload/files/transatlantyk-program.pdf ) czytamy, że w sekcji “Rewolucje arabskie” będzie kino z Afryki Północnej. Ale tak naprawdę najbliżej Afryki Północnej w tych filmach są Francja i Izrael.

Coś na pocieszenie: są dwa akcenty arabskie: film “Liban” w koprodukcji izraelsko-libańsko-francusko-niemieckiej i film produkcji USA o Palestynie. Zawsze coś. Ale przypomnę, na wypadek gdyby komuś wyleciało z głowy, że rewolucje arabskie, o których mówi tytuł sekcji, dzieją się w: Tunezji, Egipcie, Libii, Syrii, Jemenie, Bahrajnie, w mniejszym stopniu i mniej sensacyjnie w Maroku, ale na pewno nie w Libanie i nie w Palestynie.

I jeszcze jeden cytat twórczego autora ze strony “Transantlantyku”:

Tak jak starożytna Persja była kiedyś utożsamiana z latającymi dywanami i bajecznym bogactwem…

Czy jest ktoś oprócz JW, komu  Kserkses albo Dariusz, albo inny wódz starożytnej Persji, który walczył z Grekami pod Termopilami, Salaminą itd. kojarzy się z latającym dywanem?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.